W tym poście nie chcę pisać o tym co miałam na sobie, o tym
jak się właśnie czuję, ani o niczym innym jak tylko o naleśnikach! Może wyda
wam się to dziwne, ale w Gdańsku odwiedziłam tak cudowną restauracje, że szok! „Naleśnikowo”…
No to co oni dają do jedzenia jest obłędne: naleśniki zapiekane, nie zapiekane,
słodkie, z mięsem, wegetariańskie, na ostro… Zacznijmy od tego, że nie mogłam
się zdecydować. Mój brat nie miał najmniejszego problemu: „Te z Nutellą!”. Oczywiście
ich nie zjadł bo było bardzo dużo słodkiego nadzienia (porcje w i e l k i e , a
nadzienia d u ż o – zdjęcie chyba niestety tego nie oddaje). Ja wzięłam ze
szpinakiem i suszonymi pomidorami. Nie dałam rady, zostawiłam 1/3…
PS. Wygląda jak
reklama? J
Gdańsk, ul. Ogarna 125 „Naleśnikowo”
/I don’t want to write abort my outfit today. I’m gonna tell
you about restaurant which I invited in Gdansk. It makes pancakes! Amazing: with meat, vegetarian,
backed, not backed, sweet and whatever you want. Let’s say that I couldn’t make
any decision. I was so hungry and I wanted to eat anything but everything there
sounded great. My brother didn’t have problem: “I’d like to this with chocolate
cream”. Of course he couldn’t eat all (me neither) because portions was so b i g and there was a lot of f i l l i n g . I ordered with spinach and sun-tried
tomatoes. I left one third.
PS. It
looks like an advert? J