Monday, August 6, 2012

Day 1

Pakując się na jakikolwiek wyjazd staram się ograniczać rzeczy, które zabieram do minimum. Niestety tak jak zwykle spakowałam pół szafy, a i tak po rozpakowaniu się stwierdziłam, że "nie mam się w co ubrać". Najbardziej frustrujące było to, że odkryłam iż większość rzeczy nie ma pary, tzn. koronkowa, biała bluzka
w kropeczki nijak nie pasuje do różowej spódniczki (to był ekstremalny przykład)... 
/When packing for any trip, I try to limit the things that I'm taking to a minimum. Unfortunately, as usual, I packed half of the wardrobe, and even so stated saying that "I do not have anything to wear". The most frustrating was that I discovered that most things have no pairs, like: white shirt in polka dots so far haven't fit into the pink skirt (it was an extreme example).../



/wearing: trousers, sweater, T-srirt, thongs, glasses H&M, ring Diva/**

Pakowanie to jedna z rzeczy których nie cierpię. Nigdy nie mogę się zorganizować. Jestem tak podniecona całym wyjazdem, podróżą, że biegam po domu jak oszalała zaglądając do każdego pomieszczenia i zastanawiając się, czy aby na pewno z niego nic nie potrzebuję. Szczególnie takie akcje mają miejsce w wakacje, bo można by powiedzieć, że przez te dwa miesiące żyję na walizkach.
Bardzo ciekawie też wygląda mój pokój w trakcie pakowania. Kilka kupek leżących na dywanie (a czasami na całej podłodze jak się nie mieści) spędzają sen z powiek moim rodzicom, bo tylko ja, a to też nie zawsze, wiem do czego one posłużą i co znaczą.
/Packaging is one of the things that I hate. I can never get organized. I am so excited throughout the trip, a journey that I run wildly through the house looking into each room and wondering, are you sure it doesn't need anything. In particular, these actions take place during holidays, because you could say that for those two months I am living on suitcases.
It looks very interesting in my room when packing. Several piles lying on the carpet (and sometimes on the whole floor) just  I know what they mean and why their're lying exacly there./






PODSUMOWUJĄC: Uwielbiam się rozpakowywać!
/TO SUM UP: I love unpacking!/


** dopiero odkryłam, że wszystko z H&M, to chore!
/** I just discovered that everything's from H&M, it's sick!/

17 comments:

  1. Fajnie wyglada tak wciagnieta bluzeczka! Faaajna pogoda! Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam :)

    ReplyDelete
  2. Okulary świetne : )
    Pozdrawiam ; )

    ReplyDelete
  3. piękne zdjęcia :D . Pozdrawiam i zapraszam ponownie :D .
    -admin stylówki :D .

    ReplyDelete
  4. ale o jakie zdjęcia chodzi?

    + fajne masz okulary! ;-)

    ReplyDelete
  5. Dokładnie mam tak samo z pakowaniem, zabieram 1000 rzeczy i jeszcze mało;)

    ZAPRASZAM NA KONKURS!:)

    ReplyDelete
  6. ja biorę średnią ilość rzeczy i wszystkie ubrudzę xd

    ReplyDelete
  7. Ja zawsze na samym początku wybieram same najwygodniejsze,luźne rzeczy.

    ReplyDelete
  8. Ja też nienawidzę się pakować, ale w związku z częstymi migracjami, opatentowałam system: pakuję zestawy ;D wtedy wszystko mi gra i jest w co się ubrać. ;) Pozdrawiam.
    Za rok musisz się wybrać z siostrą :)

    ReplyDelete
  9. Świetny strój :). Obserwuję ;D

    ReplyDelete
  10. Też tak mam, że jak się pakuję to zabieram pół szały, a na wyjeździe wykorzystuję tylko 1/5 (:

    ReplyDelete
  11. ja zabieram pół szafy, a i tak mi mało ;)

    ReplyDelete
  12. świetne zdjęcia:)fajnie wyglądasz.

    ReplyDelete
  13. Super zdjęcia :) Nie lubię się pakować, zawsze coś zapomnę :D

    ReplyDelete